Diagnoza stwardnienia rozsianego nie jest wyrokiem

To prawda. Współczesna medycyna potrafi wcześnie wykrywać pierwsze objawy choroby. Znajdowane są coraz skuteczniejsze sposoby leczenia, by pomóc, opóźnić, a nawet zatrzymać rozwój choroby. Jedynie nie można spowodować całkowitego cofnięcia objawów, powrócić do stanu przed chorobą.

Pacjent musi sobie to powiedzieć: „Tak, to prawda -jestem chory”. Jeśli nie przyjmie tego do wiadomości, nie pogodzi się z faktem choroby, będzie cały czas łudzić się, nie dopuszczać do siebie myśli o tej „strasznej” chorobie, będzie walczyć z tą myślą. Ale to nie zmieni faktu, że ma stwardnienie rozsiane. Efektem zaprzeczania, „walki”, wypierania istnienia choroby może być depresja, zaburzenia lękowe, uruchomienie mechanizmu pogłębiania się choroby – błędne koło, spirala nakręcająca chorobę.

Pojawia się pytanie: „jak żyć?” A odpowiedź jest zawsze ta sama: trzeba żyć prawie tak samo, jak dotychczas, pamiętając jednak, że zapewne trzeba będzie zmodyfikować swoje zachowania, przyzwyczajenia, poświęcić więcej czasu na odpoczynek, zmniejszyć obciążenie i wysiłek. To dużo i jednocześnie mało, jeśli chce się żyć i cieszyć się z najbliższymi z tego, co się ma, i z tego, co można jeszcze zrobić. Często pogodzenie się z chorobą mylone jest z biernością i rezygnacją To nie tak. Pogodzić się z chorobą to znaczy pamiętać, że powoduje ona pewne ograniczenia i w jakiś sposób „zmusza” do zmiany dotychczasowego trybu życia, ale nie jest ona przeszkodą nie do pokonania i końcem wszelkich planów i nadziei na przyszłość.

Dodaj Komentarz