Geneza mitologii onkologicznej cz. II

Tu zresztą warto się zatrzymać, bo dość często pojawia się wątek emocjonalnego uwarunkowania choroby nowotworowej. Już w XIX wieku i wcześniej istniało przekonanie, że na raka chorują ludzie, którzy „wstrzymują uczucia”. To przekonanie wyrażane jest w rozmaity sposób. Mówi się o braku rozładowania, o niezdolności do wyrażania uczuć, wreszcie nazywa się raka chorobą z braku uczuć. Wszystkie te sformułowania opierają się na intuicji i obserwacjach nie weryfikowanych naukowo aż do lat sześćdziesiątych wieku dwudziestego, kiedy to podjęto pierwsze próby badania korelacji między sytuacją emocjonalną a podatnością na zachorowanie na raka. Pierwsze badania na dużych grupach miały charakter retrospektywny. Niebawem jednak pojawiły się badania na dużych grupach studentów. Opisano ich stan i doświadczenie emocjonalne, a następnie w ciągu 10-15 lat badano ich zapadalność na różne choroby. Oba typy badań prowadziły nieuchronnie do wniosku, że ludzie o niskim poziomie poczucia bezpieczeństwa w sferze uczuć (na ogół determinowanym przez chłód uczuciowy w relacjach z matką) mają tendencję do zapadania przed 50. rokiem życia na chorobę nowotworową. Niezwykle ciekawe badania dotyczą emocjonalnych uwarunkowań w grupie kobiet, które bez wyraźnych skłonności genetycznych zachorowały na raka piersi w okresie okołomenopauzalnym. Przeszło 80% tych kobiet na rok – dwa lata przed rozpoznaniem we wczesnym stadium choroby przeszło przez poważne załamanie w życiu uczuciowym (na ogół odejście lub śmierć partnera połączone z odejściem dzieci z domu). Brak możliwości okazywania uczuć jest przez badaczy określany jako sytuacja zwiększająca ryzyko zachorowania kobiety na raka piersi. Nic więc dziwnego, że po onkologu prowadzącym rzetelnie pacjenta można oczekiwać zainteresowania jego sytuacją emocjonalną.

Wracając zaś do diagnozy: w życiu pacjenta jest to moment dramatyczny, w życiu lekarza – jest to stanięcie z tym dramatem oko w oko. Często diagnoza odbiera pacjentom poczucie perspektywy życiowej. Tu właśnie wyraźnie widać działanie językowej warstwy okrutnej mitologii raka na podświadomość pacjenta. To na tym podłożu rośnie lęk.

Dodaj Komentarz