Głos w dyskusji na temat roli słowa w praktyce lekarskiej

W Polsce po drugiej wojnie światowej wydziały medyczne zostały wyodrębnione z europejskiego wynalazku, jakim był uniwersytet. Powstało dziesięć akademii medycznych. Uniwersytet od łacińskiego słowa Universitas był wspólnotą osób poszukujących prawdy. Podstawowym narzędziem w poszukiwaniu prawdy było słowo – logos.

Twórca polskiej szkoły onkologicznej, Profesor Tadeusz Koszarow- ski, twierdził, że lekarz wykształcony w akademii medycznej nie odróżnia greckiego logos od łacińskiego verbum. Nie odróżnia słowa, które odkrywa prawdę, od słowa, które ją tworzy. Prawda stworzona przez verbum stawała się bardzo często mitem, czyli prawdą, która prawdą nigdy nie była’.

Pokusa do tworzenia mitów lub ulegania im istnieje w każdym z nas, na niej bazowały totalitarne pomysły na ludzkie szczęście: faszyzm i komunizm. Napięcie pomiędzy logos a verbum jest wyzwaniem nie tylko dla ludzi pióra, ale także dla lekarzy. W 2001 roku ukazała się moja książka „Słowo, które leczy”2, w której próbowałem zwrócić uwagę

Dobrą ilustracją tej definicji mitu jest mit o „darmowej służbie zdrowia” w czasach PRL. Była to prawda, bo w niej żyliśmy, ale tak naprawdę nigdy nie była to prawda gdyż za wszystko płaciliś- my.

Wiktor Chmielarczyk, Słowo, które leczy, Wydawnictwo Ignis, Warszawa 2001. na zapomnianą w naszej nowoczesnej medycynie rolę słowa w leczeniu chorego. Do napisania tej książki natchnęła mnie heroiczna postawa chorych na raka, z którymi zetknąłem się w czasie swojej działalności społecznej i praktyki lekarskiej. W rozmowie z pacjentami w zaawansowanym stadium raka słowo jest najbardziej wolne. Krąży między niebem a ziemią. Często staje się milczeniem…

Dodaj Komentarz