Intensywnie rozwijające się badania genetyczne

Jakie są zatem przyczyny żywotności tego „prowizorium” nazew- niczego w naukowym języku onkologicznym (a dotyczy ono także wielu innych nazw onkologicznych, których tu nie analizowano37)? Na pewno główną przyczyną są względy historyczne i przyzwyczajenie do używania nazw usankcjonowanych tradycją. Ale ważna jest także praktyczna przydatność podziału na raki i mięsaki, która – choć z zastrzeżeniami pozwala na rozróżnienie dwóch głównych modeli przebiegu i leczenia złośliwych chorób nowotworowych (osobnym zagadnieniem jest biologia chłoniaków, białaczek i glejaków). Te nowotwory złośliwe, które tradycyjnie nazywa się rakami, w pierwszej kolejności szerzą się naczyniami chłonnymi, można je wyodrębnić w bardzo wczesnej fazie ich rozwoju (tzw. fazie przedinwazyjnej), wymagają innego postępowania chirurgicznego niż mięsaki. Z kolei te guzy, które tradycyjnie są zaliczane do mięsaków (w tym także mięsak maziówkowy, mięsak naczyniowy a więc guzy wywodzące się z tkanek nazywanych przez histologów nabłonkami), szerzą się drogami krwionośnymi i reagują na inne leki przeciwnowotworowe niż raki, a zasady postępowania chirurgicznego wobec nich także są nieco inne.

Należy się jednak spodziewać, że intensywnie rozwijające się badania genetyczne umożliwią wykrycie i usystematyzowanie defektów genetycznych w tym także często używanych w języku potocznym, takich jak: białaczka, glejak, chłoniak, itd. nych stanowiących podłoże schorzeń nowotworowych. Dokonania te zapewne wkrótce zmienią system nazewniczy w onkologii. Nowe nazewnictwo na pewno będzie miało pochodzenie angielskie (choć na razie nie mamy na to przykładów) i prędzej czy później będzie wymagało przyjęcia określonych zasad spolszczania, zapewne innych niż te dotychczas stosowane w polskim języku medycznym. Jednak jak na razie zarówno w polskim języku naukowym, jak i ogólnoświatowym języku onkologicznym większość nazw nowotworów funkcjonuje raczej na mocy zwyczaju niż według ścisłych i spójnych zasad ich definiowania i używania. W codziennej praktyce niedokładność znaczeniowa niektórych nazw onkologicznych rodzi oczywiste niedogodności. Wymusza ona np. tworzenie dodatkowych, rozbudowanych opisów diagnostycznych w dokumentacji medycznej, uściślających charakter rozpoznawanych schorzeń, i utrudnia komunikację pomiędzy specjalistami. Wzmacnia ona wrażenie hermetyczności języka fachowego w onkologii, co komplikuje kontakty między lekarzami i pacjentami czy też np. zrozumienie prac popularnonaukowych. Taki stan rzeczy hamuje także budowę systemów hierarchicznego przeszukiwania baz danych w onkologii czy też analizę danych epidemiologicznych dotyczących nowotworów.

Dodaj Komentarz