Jak długo człowiek chory będzie jeszcze żył

W tym momencie spokojne przedstawienie programu leczenia, wyraziste zarysowanie jego ram czasowych i trudności, jakie ze sobą niesie uspokaja pacjenta. Z przestrzeni mitu powraca w przestrzeń oswajalnej codzienności.

Bardzo często pojawia się jednak pytanie o to, jak długo człowiek chory będzie jeszcze żył. Lekarze ulegają tu dwóm niebezpiecznym pokusom: mówią albo: „Zostało panu tyle i tyle życia”, albo: „Tyle i tyle procent chorych w pańskim stanie przeżywa tyle i tyle czasu”. Obie te odpowiedzi mogą pacjenta doprowadzić do zniewalającej rozpaczy i odebrać mu poczucie wpływu na swój los, a jak wiadomo z badań, znacznie to pogarsza rokowanie w wielu rozmaitych schorzeniach.

Może się okazać, że te przepowiednie są lub okażą się po prostu nieprawdziwe. Indywidualne losy pacjentów nie muszą potwierdzać prawd statystycznych – to po pierwsze. A po drugie – lekarstwo, którego nie ma dziś, może się pojawić za miesiąc i przedłużyć lub uratować ludzkie życie. Po trzecie wreszcie: rozmowa o śmierci i rozmowa o perspektywie leczenia to są rozmowy na dwóch zupełnie innych płaszczyznach. Perspektywy leczenia leżą w zakresie kompetencji lekarza: lekarz leczy. Długość życia zależy nie tylko od tego, czy leczenie będzie skuteczne, ale także od wielu zbiegów okoliczności, zdarzeń, indywidualnych predyspozycji. Na pytanie zatem: „Jak długo będę żył?” uczciwy lekarz na etapie diagnozy odpowiada: „Nie wiem”. To wymaga jednak odwagi i skromności. Odwagi – ponieważ to NIE WIEM dotyczy nie tylko życia pacjenta, ale także życia lekarza. Wszak i ten ostatni jest osobą śmiertelną. Przy okazji odpowiadania na pytanie o długość życia trzeba sobie też własną śmiertelność uświadomić – to wymaga odwagi. A skromności wymaga uświadomienie sobie zawodności i niekompletności własnej wiedzy i ludzkiej wiedzy w ogóle.

Dodaj Komentarz