Mitologia nierozumu – dalszy opis

Dzięki rezygnacji z postawy normatywnej lekarz doświadcza pacjenta jako osoby wolnej, która w trudnej, a czasem wręcz tragicznej sytuacji choroby szuka swego ethosu – miejsca swego zadomowienia. W sytuacji granicznej, jaką jest przeżywanie zachorowania na raka, fundamentalnie ważne jest dla człowieka przeżywanie wartości. Wartości są nam dane poprzez uczucia. Kiedy dochodzi do zaburzenia w przestrzeni uporządkowanych dotąd wartości – dojść też musi do poważnych zaburzeń emocjonalnych, reakcje stają się gwałtowne. Nawet u najspokojniejszych ludzi pojawiają się „eksplozje uczuć”. Utrudnia to zachowanie konwenansów, ale jest ekspresją przeżywania wartości. Często zdarza się, że pacjent doznaje swoistego olśnienia – w obliczu zagrożenia cierpieniem, odrzuceniem, śmiercią nagle jasno uświadamia sobie sens swojego istnienia i cel swojego życia. Są to przeżycia bardzo głębokie i intymne. Zaufanie do lekarza, wiara w jego człowieczą wartość staje się w tym kontekście sprawą zasadniczą także z terapeutycznego punktu widzenia.

Można się zastanawiać nad tym, jak dalece człowiek niesie w sobie konflikt między zaufaniem do drugiego człowieka i całkowitą niewiarą w niego. Jednym z najgłębiej postrzegających ten odwieczny dylemat był Pascal. Pisał: „Poznanie człowieka rodzi rozpacz”.

Bywają jednak dni próby, kiedy przychodzi doświadczać lęku i cierpienia, bo pojawia się zła diagnoza, a wraz z nią otwiera się perspektywa niezaznanej dotąd samotności. Wtedy problem wiary w Boga i możliwość zaufania lekarzowi określają, czy człowiek będzie postrzegał siebie jako wybrańca godnego łaski, czy uwierzy, że lekarz zrobi dla niego wszystko, co tylko będzie możliwe, czy też poczuje się okruchem massa damnata – Boga będzie postrzegał jako zbyt odległego, a lekarza jako obojętnego czy jedynie odgrywającego zainteresowanie.

Pogrążenie się w rozpaczy, którą to rozpacz nazywa się dziś chętnie w duchu medykalizacji – depresją, jest wyborem niewiary i nieufności. Jeśli duchowny, lekarz czy przyjaciel powie: „jesteś sobie sam winien”, to samotność staje się nie do zniesienia, a odkrycia dotyczące własnej sytuacji nabrać mogą już nie cech nierozumu, ale cech obłędu.

Postrzeganie lekarza jako osoby zainteresowanej np. wyłącznie pieniędzmi, poszukiwaniem „cudownych metod” nie mających niczego wspólnego z medycyną faktów to zachowania z kręgu mitu nierozumu. Wiążą się one z lękiem przed odpowiedzialnością i partycypacją. Ale z tego kręgu pochodzą też niektóre postawy lekarzy – choćby opisana wyżej postawa ocenna. Prowadzi to do obwiniania go, do upatrywania w postawie i całym życiu pacjenta winy za chorobę.

Dodaj Komentarz