RANGA LEKARZA W SPOŁECZEŃSTWIE

Temat znalazł się w programie naszej dyskusji z powodu jego szczególnej wagi i aktualności. Wiele jest spraw palących, wymagających jak najszybszego rozwiązania w służbie zdrowia, ale chyba najbardziej dotkliwą, najboleśniejszą i najbardziej utrudniającą wszelkie działania zmierzające do usunięcia jej niedomagań – jest obniżenie wagi społecznej zawodu lekarza.

Tylko lekarz, ze swoją wiedzą zawodową i powołaniem – wrażliwością na cierpienie ludzkie – może dokonać najistotniejszych zmian w naprawie niedomagań służby zdrowia. Jeśli lekarz ten jest spychany na pozycje zbiurokratyzowanego urzędnika, jeśli nie ceni się najwartościowszych wśród nas, jeśli w kierownictwie resortu i całej administracji, ba nawet w akademiach medycznych lekarze z prawdziwego zdarzenia są często depresjonowani, jeśli funkcjonuje bezkarnie prywata, nieuczciwość, a komisje kontroli zawodowej rozpatrują sprawy mówiąc delikatnie nie zawsze zgodnie z przysięgą Hipokratesa – to czyż można oczekiwać poprawy w środowisku lekarskim i realizacji problemów służby zdrowia? Do tego dochodzi stale pogarszający się poziom warunków leczenia podstawowego.

Następuje coraz większe rozwarstwienie lekarzy i ich pracy: naukowcy wysokiej klasy z ich instytutami, zresztą nie zawsze z odpowiednią dla prawdziwej nauki atmosferą, kliniki akademii medycznych – z ich przetłoczeniem pacjentami i studentami, z niedostateczną kadrą dydaktyczną i warunkami lecznictwa na poziomie poniżej tego, który należałoby pokazywać młodemu lekarzowi oraz poziomie etyki również nie przykładowym, wreszcie – lecznictwo „usługowe” niedostatecznie zaopatrzone, przeciążone, gdzie odbywa się wyścig pacjenta do uzyskania leczenia. Znajomości, protekcje, wreszcie „argumenty” rzeczowe pomagają w uzyskaniu porady dobrego specjalisty, łóżka choćby na korytarzu, zwolnienia nawet, protez ortodontycznych czy ortopedycznych itd. Działa podstawowe prawo ekonomiczne – brak produktu pierwszej potrzeby jakim jest zdrowie – powoduje spekulację nim.

Dodaj Komentarz