Świadomość własnej śmiertelności

Dopiero zatem z odważną świadomością własnej śmiertelności i skromną świadomością ograniczonej wiedzy można przystąpić do tej trudnej rozmowy. Najczęściej na etapie diagnozy można i należy przede wszystkim wypunktować to, na co pacjent ma wpływ, jeśli chodzi o ratowanie i przedłużenie sobie życia. Niezwykle istotne jest też pokazanie perspektywy czasowego lub całkowitego uwolnienia się od choroby. To pozwoli pacjentowi odczuć sens i wartość wysiłku włożonego w leczenie.

Jeśli na etapie diagnozy w ciągu kilku tygodni pacjent przełoży jej treść na zadania, którym może podołać, to można uznać, że pierwszy akt kończy się optymistycznie. Wielkim problemem już na tym etapie jest jednak uświadomienie sobie, że rak jest chorobą przewlekłą. Takie postawienie sprawy może pomóc w zmniejszeniu lęku przed śmiercią, choć jednocześnie eliminuje postawy jednorazowego, bohaterskiego zrywu. Ale ma to niezwykle pozytywny wpływ na tych, którym przydarza się nawrót choroby, zwany w onkologii wznową. Jeśli wznowa nie ma być okrutnym ciosem, jej psychoprofilaktyką trzeba się zająć poważnie na początku tego dramatu. Być może ograniczy to brawurową chęć walki, ale pozwoli spokojniej żyć z rakiem, jeśli zdarzy się taka konieczność.

W ciągu kilku zaledwie dni pacjent i jego rodzina, jeśli nie mamy do czynienia z przypadkiem patologicznym, przyjmują do wiadomości treść diagnozy. I wtedy zaczyna się próba utrzymania kontroli nad sytuacją, której groza przerasta i pacjenta, i jego rodzinę. Nie mniej typowa jest nadmierna koncentracja na problemie, smutek, pobudzenie, obawa i wycofanie się. W wielu przypadkach następuje koncentracja na poszukiwaniu informacji o chorobie. Jest to związanie nie tylko z naturalnymi potrzebami poznawczymi. Pojawia się poczucie przeraźliwego uzależnienia od personelu medycznego. Tak będzie dopóty, dopóki pacjent nie nauczy się języka szpitala i wraz z nim nie oswoi jego codzienności.

Jednocześnie duże zmiany zachodzą w życiu osobistym i zawodowym pacjenta. Często dramatycznie zmienia się podejście całego otoczenia do niego – jakby chory stał się kimś obcym. Ludzie dotąd garnący się do chorego zaczynają od niego stronić. „O czym z nim mogę rozmawiać?” -pytają znajomi i krewni. W pracy chory też zaczyna się czuć izolowany i żeby tego uniknąć, kurczowo stara się utrzymać chorobę w tajemnicy. Powoduje to także zmianę dystansów, plotki i owocuje utratą czy znacznym zachwianiem zajmowanej dotąd pozycji.

Dodaj Komentarz