Traktowanie diagnozy jako jednorazowe zdarzenie

Zaczyna się tworzyć społeczna pustka, która potęguje lęk i rozpacz. Wśród innych chorych pacjent zaczyna często spotykać się z dużo wyzszym poziomem zrozumienia i ze stosownym do sytuacji wsparciem. A jednak to nie kompensuje emocjonalnych strat. Jak zachować w tym czasie poczucie normalności, ułatwić pacjentowi prowadzenie aktywnego i produktywnego życia?

Dla osoby chorej na raka czas i miejsce życia ulegają zasadniczej zmianie. Na dłuższą metę ta zmiana często powoduje rozwój chorego jeśli idzie o poczucie sensu życia. Dokonuje się zmiana w postrzeganiu otoczenia: człowiek chory na nowo odnajduje się w świecie już nie poprzez pryzmat codziennych drobiazgów, ale poprzez na nowo kształtujący się profil wartości zapomnianych, odsuniętych. Bardzo często normalizują się relacje z innymi, znikają błahe konflikty. Człowiek niby wie, że jest śmiertelny, ale życie codzienne służy na każdym kroku poczuciu nieśmiertelności, paradoksalnie zatracając swoją niepowtarzalną wartość. Zimny lęk towarzyszący diagnozie nie czyni nikogo bohaterem, ale daje szansę otwarcia się na poczucie wartości życia. Rozmowa z pacjentem onkologicznym o wynikach badań nie jest wydarzeniem jednorazowym. Pacjent zgłaszający się na etapie bezob- jawowym choroby, lub wtedy, kiedy dolegliwości nią spowodowane są nieznaczne, musi często na podstawie wyników badań podejmować bardzo trudne, nierzadko tragiczne decyzje. Wyobraźmy sobie młodego, niespełna dwudziestoletniego chłopca, który ma mięsaka kości i wiadomo, że dla ratowania życia konieczna jest amputacja nogi. Wyobraźmy sobie młodą, wchodzącą w życie kobietę, której trzeba odjąć pierś. Jedyną zrozumiałą dla człowieka przesłanką podjęcia takiej decyzji jest zapewnienie ze strony lekarza, że istnieje taka konieczność, że wskazują na to jednoznacznie WYNIKI BADAN. Paniczny lęk przed okaleczeniem, niemożność wyobrażenia sobie dalszego życia, ból utraty życiowych szans – to ogromne obciążenia psychiczne. Niejednokrotnie na tym etapie poświęcenie przez lekarza, a też – co bardzo ważne – przez pielęgniarkę czasu na wytłumaczenie sensu i treści wyników badań jest fundamentalnie ważne. Przede wszystkim, oczywiście, dla ratowania życia pacjenta, ale też dla wprowadzenia go w przestrzeń zdrowia uwarunkowanego, w której będzie odtąd żył. Jednym z niezapomnianych moich wspomnień jest spotkanie dziennikarzy w Klinice Nowotworów Tkanek Miękkich i Kości. Prezentując pracę kliniki i leczone w niej schorzenia profesor Włodzimierz Ruka pokazał endoprotezę stawu kolanowego. Była uszkodzona, ponieważ dwudziestokilkuletnia pacjentka potknęła się, tańcząc na sylwestrowym balu. W tej historii – przy całym jej tragizmie było przecież optymistyczne przesłanie – ta dziewczyna tańczyła. A więc mimo tragedii, która ją spotkała, zachowała radość życia, była wśród swoich rówieśników i z nimi. Choroba okaleczyła ją fizycznie, ale nie społecznie, nie zabiła jej poczucia sensu życia.

Często traktujemy diagnozę jak graniczne w swym tragizmie jednorazowe zdarzenie. Rozmowa o wynikach badań i o tym, co z nich dla pacjenta wynika, trwa długo. Rozmówcy się zmieniają. To nie tylko rozmowa pacjenta z ekspertami. To także rozmowy toczące się w otoczeniu – w rodzinie i wśród przyjaciół. To rozmowy między lekarzami. Trudno zrozumieć, jak wiele osób musi się w tej sprawie spotkać i jak w sumie skomplikowana jest mapa mającej tu miejsce komunikacji. Głównym bohaterem tych rozmów nie jest choroba, lecz pacjent. Ale przy okazji swoje rozdarcia przeżywają kochający, zaprzyjaźnieni, ci, którzy leczą, i ci, którzy pielęgnują pacjenta. Jednym z istotnych elementów decydujących o skuteczności komunikacji między światem medycyny a światem pacjenta jest wzięcie pod uwagę uwarunkowań i możliwości poznawczych pacjenta i jego otoczenia. Wreszcie zaczyna panować nad kłębowiskiem uczuć rozum, a raczej mit rozumu, o którym prof. Leszek Kołakowski pisał: „Na micie rozumu uwieszona bywa trwoga przed absurdem”. Jako główna postać pojawia się lekarz – heros mitologii rozumu. Pojawia się w kilku wersjach. Spróbujmy kilka przybliżyć choćby schematycznie:

Dodaj Komentarz